|
Chacchas to wyraz szacunku do życia i do trudu Natury. Bywają jedynym „odzieniem” plemiennych szamanów, albo zdobią nadgarstki, pasy i torebki współczesnych elegantek. Po to, by czarować: duchy przodków albo interesujących mężczyzn.
Unikaty i szacunek do życia
Cacho, chacchas, chajchas, chullus, chuyus, hoof rattle, el sonajero de uñas – to określniki dla niezwykłych grzechotek. Są to unikalne, ludowe instrumenty muzyczne z różnych kontynentów - w Szczypcie Świata znajdziesz jedną z odmian tych niewielkich instrumentów perkusyjnych, pochodzącą z Ameryki Południowej: grzechotki z kopytek lamy.
I jest wielce prawdopodobne, iż jako jedyni w Polsce oferujemy do sprzedaży te oryginalne, mające prekolumbijskie korzenie, instrumenty, wytwarzające osobliwe dźwięki: ni to kląskanie kopyt, ni to odgłos padającego deszczu. Jak brzmią naprawdę, przekona się tylko szczęśliwy posiadacz grzechotek; i, być może, trafniej jeszcze określi ich niespotykany dźwięk. (Można nawet do nas napisać i podzielić się doznaniami akustycznymi!)
Chacchasy znane są od tysiącleci na całym świecie. Na każdym kontynencie do ich wyrobu wykorzystuje się dostępne na danym terenie materiały – tym się różnią. Natomiast wszędzie wyglądają podobnie i mają zbliżone zastosowania.
Są banalnie prosto zbudowane: na sznurek, kawałek tkaniny lub pasek skóry nawleczone mogą być: kopyta (racice) wszelkich kopytnych, kamienie, suche skorupy dyniowatych, nasiona, muszle, kości, kawałki rogów, zęby drapieżników, drewienka i koraliki. Bywają więc grzechotki z kopyt lam, kóz, antylop, łosi, byków, jeleni, pekari, tapirów i innych kopytnych zwierząt. Spotyka się chacchasy z rogów byków, skorup żółwi, a Eskimosi robią je z dziobów maskonurów.
Wszystkie wymienione grzechotki mają dwie cechy wspólne:
1.Robi się je z naturalnych materiałów.
2.Nigdy nie zabija się zwierzęcia tylko dla jego kopyt czy rogów - wytwórcy grzechotek szanują każde żywe stworzenie i do wyrobu instrumentów wykorzystują pozostałości po uboju, przeprowadzonego w celach pozyskania mięsa lub likwidacji sztuk osłabionych wiekiem czy chorobą.
Z szacunku do życia wykorzystuje się każdą pozostałość po zwierzęciu – tak, by nic się nie zmarnowało, gdyż oznaczałoby to lekceważenie trudu Natury.
Tańce i rytuały
Chacchasy mogą wyglądać jak bransoletki – nosi się je wówczas na nadgarstkach, czy ramionach, zawiesza na kostkach powyżej stóp, albo zakłada nad kolano. Takie grzechotki noszą tancerze plemienni – dźwięk powstaje podczas każdego ruchu; szczególnie intensywny i pełen ekspresji jest, gdy tancerz podskakuje.
Inne grzechotki to pęk brząkających materiałów, umocowany na cienkiej, długiej, zazwyczaj drewnianej rączce – tę formę wolą wszyscy perkusiści. I dzieci na całym świecie również (!), ponieważ o ile przedstawiciele „miejskiej cywilizacji syntetycznej” kupują swoim milusińskim grzechotki z tworzyw sztucznych, o tyle rdzenni mieszkańcy np. Andów zabawiają pociechy dźwiękiem chacchasów albo marakasów.
Grzechotki z kopyt. lamy to bardzo ważne rytualne instrumenty muzyczne Indian południowoamerykańskich. Posiadają bowiem niezwykłe właściwości, a ich magiczny dźwięk pomaga łączyć się z bóstwami, duchami przodków, odpędza choroby, i zdecydowanie nie lubią go demony – uciekają czym prędzej z ciała opętanego człowieka. Brzmienie grzechotek rozlega się też podczas ceremonii wprowadzania młodych dziewcząt w dorosłość.
Na chacchasach mogą grać jedynie wysoce uprzywilejowane osoby, a więc: szamani, znachorzy, uzdrowiciele i egzorcyści. Pozostali śmiertelnicy nie mają prawa potrząsać grzechotkami – instrumenty straciłyby swą magiczną moc lub, co gorsza, mogłoby to sprowadzić nieszczęście. Obrzędowe odmiany chacchasów są pięknie zdobione: pełne magicznych symboli, przedziwnych dodatków jak np. kawałki futra jelenia czy sierści wilka i innych osobliwych ozdób.
Jak brzmią grzechotki i jak wyglądają rytualne tańce, można przekonać się na jednej z licznych parad, organizowanych przez potomków Inków dla turystów w wielu miejscach Ameryki Południowej lub Północnej, albo oglądając podobny spektakl u ludów afrykańskich. Ulicami wiosek maszerują wówczas barwne pochody tancerzy, ubranych w ludowe stroje – znacznie bardziej skąpe u Afrykańczyków, niż Indian – i dźwiękami grzechotek, bębnów, fletów i tamburyn kreują niezwykłą atmosferę pierwotnego rytmu, w którego takt poruszają się uczestnicy parady. Zazwyczaj do rytmicznych podrygiwań dołącza tłumna, przydrożna widownia i rozpoczyna się wielki uliczny festiwal. Wrażenia po takiej imprezie gwarantowane (i oczywiście niezapomniane!).
Dziś
Współcześnie, na szczęście, zliberalizowały się ograniczenia w używaniu grzechotek. Mogą nimi potrząsać wszyscy, którzy kochają muzykę i rytm. Każdy szanujący się zespół folkowy, grający w klimatach nieco egzotycznych dla przeciętnego Europejczyka używa chacchasów.
Poszukują ich też wszyscy zainteresowani kulturą rdzennych mieszkańców przeróżnych zakątków Ziemi i traktują jako talizman przynoszący szczęście i totem odpędzający złe duchy.
Grzechotki mają też niecodzienne zastosowanie: awangardowo ubierająca się młodzież (szczególnie z krajów amerykańskich) mocuje chacchasy przy paskach spodni lub spódnic, a ceniące oryginalność zwolenniczki mody naszywają sobie na ubraniach brząkające przy każdym ruchu małe pęki kopytek.
Bez względu na to, czy grzechotki z kopyt lamy potraktujesz jako instrument muzyczny, obrzędowy, czy też ozdobisz nimi ubrania, zawsze usłyszysz ich niesamowity dźwięk. Warto bliżej poznać te unikatowe i bardzo jeszcze rzadkie w Polsce instrumenty!
|