| Didgeridoo |
|
Gdyby ziemia umiała śpiewać, jej pieśń brzmiałaby jak dźwięk didgeridoo. A może podobnie brzmiały trąby jerychońskie? Przeczytaj o poszukiwaniu prostych gałęzi, męskim monopolu, infradźwiękach i muzycznej odnowie biologicznej.
Usłyszeć głos ziemi
Tradycja i nowoczesność
Dziś didgeridoo klasyfikuje się jako aerofon. Instrument ma prawdopodobnie tyle nazw, ile jest plemion i dialektów. Można nazwać go didge, yirdaki, yuulngu i na wiele innych sposobów, a zawsze będzie to określenie pustej w środku tuby, z której da się wydobyć niezwykłe dźwięki. Oprócz intrygującego brzmienia, instrument fascynuje wielkością: tuba ma przeważnie od 1 do 2,5 metrów długości, a zdarzają się egzemplarze nawet 3 metrowe!
Pierwsze didgeridoo powstawały z wydrążonych przez termity konarów i pni eukaliptusów, które przycinano na odpowiednią długość. Dziś didge robi się z bambusa, rozmaitych gatunków drewna, PCV, szkła, plastiku, a nawet z łodyg naszego polskiego arcydzięgla.
Tradycyjny sposób wykonania didgeridoo obejmuje następujące etapy: • Bodaj najważniejszy element całego procesu: wybór odpowiedniej gałęzi lub pnia, o nieuszkodzonej strukturze zewnętrznej, ale z dokładnie wyjedzonym przez termity wnętrzem. Artysta tworzący didge poświęca temu etapowi najwięcej czasu i uwagi, skrupulatnie ostukując konar, z którego chce wykonać instrument i badając w ten sposób jego „udźwiękowienie”.
• Przycinanie konara na pożądaną długość – robi się to ostrą maczetą na specjalnym stożkowym kamieniu.
• Kilkudniowe, bardzo staranne oczyszczanie drewna z termitów i wszelkich pozostałości po ich „konsumpcyjnej” działalności – konary moczy się i gotuje w wodzie. Na koniec specjalnymi pałeczkami ocenia się brzmienie tuby.
• Odkorowanie tuby didge.
• Uszczelnienie pszczelim woskiem wszystkich nieszczelności i pęknięć instrumentu: tubę wkłada się na kilka minut pod wodę i obserwuje, czy skądś nie wydostają się pęcherzyki powietrza, świadczące o istnieniu jakiegoś uszkodzenia.
• Ozdabianie instrumentu – zazwyczaj są to etniczne motywy Aborygenów, tworzone charakterystyczną techniką konturów i wypełniania ich mnóstwem kolorowych kropek.
• Założenie ustnika z wosku pszczelego – jeśli średnica tuby jest za duża w stosunku do rozmiaru ust.
Cykl wytwarzania nowoczesnego didgeridoo, ale wykonanego z naturalnych surowców: łodyg roślinnych lub drewna, nie różni się wiele od prastarej metody wyrobu przedstawionej powyżej. Nie liczy się jednak tylko na „działalność” termitów, a konary albo drąży się, bądź wierci w nich dziurę, albo też rozłupuje się gałąź na dwoje i starannie oczyszcza środek z roślinnych tkanek.
Szczeliny i dziury klei się nowoczesnymi, silnymi żywicami czy klejami.
Zagraj na didgeridoo!
Polega on na tym, iż gracz wciąga nosem powietrze i nie przerywa dzięki temu wydobywania z didge dźwięku. To już jednak wielka umiejętność, której uczy sie nawet latami. By urozmaicić dźwięki, postukaj palcami po tubie – głos instrumentu wskoczy w nowy rytm.
Pamiętaj: im dłuższe didgeroo w twoich rękach, tym niższe dźwięki możesz zeń wydobyć. Dojdziesz nawet do granicy słyszalności tonu i zahaczysz o infradźwięki.
Komu i kiedy wolno?
Pierwotnie didgeridoo było instrumentem obrzędowym, przeważnie solowym, lub towarzyszyło pieśniarzowi. Pomagało w medytacjach i relaksacji. Jego dźwiękami wprowadzano w stan hipnozy, oddziaływano na podświadomość i leczono choroby. Dlatego mogli na nim grać tylko mężczyźni. Gdy kobieta złamała zakaz gry na didge, karano nawet śmiercią.
Z czasem plemienne przepisy zliberalizowano i zezwolono płci pięknej na grę na krótszych instrumentach (długie didge zarezerwowano jednak tylko dla mężczyzn, pewnie z obawy, że wydobywając ekstremalnie niskie tony, panie mogłyby manipulować świadomością panów...:)).
Dziś kobiety spoza cywilizacji aborygeńskiej grają na wszystkich typach didgeridoo. I solo, i w zespołach.
Profesjonaliści przestrzegają żelaznej zasady: im mniejsza przestrzeń, w której zabrzmi didgeridoo, tym musi być ono krótsze - najlepiej do 1 m długości; imprezy plenerowe wymagają instrumentów długich i głośnych. Dlatego ich dźwięk wzmacnia się specjalnymi nakładkami, umieszczonymi na wylocie tuby. Kiedyś robiono je z muszli lub skorup dyniowatych. Dziś są drewniane, plastikowe czy szklane.
Technika gry i zastosowanie didge nie zmieniły się przez całe tysiąclecia: współcześnie również wymienia się je jako instrumenty obrzędowe, wspomagające relaksację i odnowę komórkową (to zasługa niskich dźwięków). No i są wspaniałymi instrumentami dla wszystkich kochających muzykę.
Na całym świecie funkcjonują stowarzyszenia miłośników didgeridoo, a organizowane przez nich festiwale i inne imprezy przyciągają całe rzesze, zaintrygowanych przedwiecznym, hipnotycznym brzmieniem długich tub. |



















