| Krótki kurs zaklinania deszczu |
|
Naucz się zaklinać pogodę na wakacje! I pamiętaj, że plemienny (współcześnie rodzinny) zaklinacz deszczu to prawdziwy, wielce poważany spec od przywoływania opadów. Wskazane posiadanie ubezpieczenia OC.
Zaklinacz deszczu to...
Zacznijmy od przedmiotu...
Zatkał dłońmi końce tuby i idąc przed siebie, potrząsał łodygą. Kamyki z szumem przelatywały przez wnętrze pędu, odbijając się od wyschniętych roślinnych tkanek i powbijanych kolców, tworzących w łodydze labirynt. Powstawał przy tym dźwięk, który do złudzenia przypominał kląskanie kropel deszczu, spadających na liście. Szaman przysłuchiwał się chwilę nowemu dźwiękowi, a potem poszedł dalej, potrząsając łodygą i prosząc bogów o deszcz. I stał się cud! Zanim czarownik dotarł do wioski, na niebie pojawiły się chmury. Kiedy szaman usiadł na progu swojego szałasu, wciąż potrząsając pędem kaktusa, lunął ciepły, długo wyczekiwany deszcz. Szaman i cały lud byli uratowani!
Wyschnięta łodyga kaktusa, wypełniona kamykami (albo muszelkami czy drewnianymi okruchami), ozdobiona sznurkami, włóknami roślinnymi i, być może, efektownie ozdobiona motywami roślinnymi lub zwierzęcymi, była prawdopodobnie pierwszym modelem zaklinacza deszczu (z ang. rain stick). Później zaczęto również robić je z bambusa, drewna, a nawet z metalu.
Specjaliści poszukiwani!
Zaklinacz deszczu miał na równi z szamanem pełne poważanie w wiosce. Często plemienny czarownik był jednocześnie wioskowym zaklinaczem deszczu. Sprowadzanie deszczu nie było łatwym ani krótkotrwałym zajęciem – pochłaniało energię, czas (którego autochtoni, na szczęście, nigdy nie kontrolują), a bywało, że i życie samego zaklinacza, jeśli, rozwścieczeni przedłużającą się suszą, mieszkańcy wioski stracili szacunek do przywołującego opady. By proces zaklinania deszczu jak najbardziej uwiarygodnić i nadać mu wymiar misterium, zaklinacze długo uczyli się odpowiednich modlitw, tańców i magicznych zwrotów. Stawali się specjalistami od przywoływania deszczu. Jeszcze sto lat temu większość plemion miała swojego zaklinacza deszczu. Dziś to profesja na wymarciu – jeśli zaklinający deszcz nie pozostawi wyuczonego następcy, plemię zostaje bez tego specjalisty i musi czasem „wypożyczać” zaklinacza od innego ludu. Ot, taka wymiana pracownicza. Współczesne Chiny to potentat, jeśli chodzi o liczbę zaklinaczy deszczu. Można w tym zawodzie zarobić nawet niezłe pieniądze. Jednak nowoczesny „czarownik” deszczu niewiele ma wspólnego z tradycyjnym zaklinaczem. Chiński spec od przywołania deszczu nie potrząsa bynajmniej tubką z łodygi kaktusa. On wymachuje lufą armaty i strzela ładunkiem z jodku srebra do upatrzonej chmury. Tradycyjny zaklinacz deszczu p r o s i deszcz o przyjście. Współczesny spec deszcz wymusza.
Jak zrobić zaklinacza deszczu?
3. Zaklej jeden z końców tuby dopasowanym krążkiem tektury falistej.
4. Do środka cylindra wsyp muszelki, kamyki, nasionka, albo co tam masz pod ręką. Dłonią zakryj otwarty koniec tuby i potrząsaj nią, słuchając pojawiającego się dźwięku. Jeśli przypomina szum spadających kropel deszczu – to dobrze. Jeżeli nie – dosyp wypełnienia albo usuń go trochę.
5. Kiedy dźwięk przesypującego się wypełnienia wreszcie Cię zadowoli, zaklej wolny otwór krążkiem z tektury falistej. Ścianki zaklinacza pięknie pomaluj (oryginalne zaklinacze zazwyczaj przyciągają wzrok wizerunkami zwierząt i żywo zielonej dżungli); model drewniany lub bambusowy możesz dodatkowo polakierować.
6. Ozdób zaklinacza muszelkami, sznurkami i innymi gadżetami. 7. Potrząsaj nim (możesz też dołączyć hipnotyczne okrzyki oraz wykonać najbardziej zwariowany taniec), a potem czekaj, aż zacznie padać albo grzmieć – zależnie od tego, jak intensywnie przywoływałeś/aś deszcz. 8. Stosuj wedle upodobania i zapotrzebowania. |



















