• O szczypcie
  • Jak nas znaleźć
  • Forum
  • Do poczytania
  • Przejdź do sklepu SzczyptaSwiata.pl
Mastate - fascynujące kreacje z kory drzew

Gdyby na jakimkolwiek pokazie mody zaprezentowano strój wykonany techniką mastate, z pewnością zostałby okrzyknięty topowym modelem i nowatorskim odkryciem sezonu. Tymczasem...

 

Tradycja mastate

 

Mastate, czyli odpowiednio spreparowana i malowana kora drzew, to sztuka znana już od tysiącleci Indianom z ludu Guaymi (inaczej Ngobe), zamieszkujących Kostarykę. To sztuka w pełni użytkowa, ponieważ wyroby z mastate to ubrania, nakrycia na łóżka, kapy kanapowe i makaty ścienne. Niegdyś, za czasów konkwisty również, odzież z mastate noszono na co dzień. Bywało, że wiele rejonów lasów tropikalnych posiadało „łyse polany”, powstałe na skutek masowej śmierci pozbawionych kory drzew. Dopiero, gdy rozpowszechniły się uprawy bawełny i udoskonalono metody wytwarzania ubrań z włókien tej rośliny, odzież z mastate odeszła do lamusa. I niewiele brakowało, by sama technika wytwarzania przyodziewku z kory drzew również poszła w zapomnienie.

 

Przed II wojną światową tylko mała grupa osób znała tajniki preparowania i malowania płacht kory drzewnej. Dzięki staraniom wielu pokoleń pasjonatów, udało się odtworzyć prawie zapomnianą technikę rękodzieła i pomóc jej rozwinąć się na nowo, z zachowaniem tradycyjnych „norm” wykonywania pięknych egzemplarzy mastate.

 

Mastate bowiem wykonuje się w ściśle określonych porach roku: zazwyczaj po żniwach i po pracowitych dla plemienia okresach. Preparowanie kory i jej ozdabianie wymagają czasu, ogromnej cierpliwości i doskonalonych całymi latami umiejętności. To nie jest rękodzieło dla niecierpliwych. Wymaga skupienia i twórczego nastawienia do zadania. Często Guaymi zbierają się w jednej chacie i grupowo wykonują mastate. To wzmacnia ich poczucie wspólnoty, zacieśnia więzi rodzinne, pozwala na wymianę doświadczeń oraz sprzyja kultywowaniu tradycji – niekończące się opowieści o dawnych czasach są świetnym podkładem „dźwiękowym” podczas pełnej skupienia pracy nad mastate.

 

Choć odzież z kory drzew noszą dziś głownie kobiety i one również zajmują się jej szyciem, to panowie bardzo często malują mastate, decydując tym samym o charakterze płachty kory i jej wzornictwie.

 

Jak powstaje mastate?

 

To kilkuetapowy proces. Przeważnie zaczyna się od ... wędrówki w poszukiwaniu odpowiedniego drzewa o odpowiedniej korze i odpowiedniej średnicy pnia.

  1. Zdejmowanie kory – kiedy Indianin jest przekonany, że znalazł właściwe drzewo, długimi, równymi, pionowymi nacięciami maczety odcina pas kory wzdłuż wiązek włókien. Zależnie od średnicy drzewa, pasy mogą mieć nawet metr szerokości. Następnie, poziomymi cięciami zaznacza długość płachty kory. Kolejne nacięcia wykonuje tępą stroną maczety: są krótkie, pewne i pozwalają powoli oddzielić nieuszkodzony pas kory od reszty drewna.

  2. Oczyszczanie kory – z płachty kory usuwa się wszystkie zanieczyszczenia, wilgotne i odstające włókna, wyrównuje jej powierzchnię, a kiedy jest już delikatna i elastyczna, zwija w rulon jak papirusowy zwój i zanosi do domu. Tam ostatecznie wyrównuje się powierzchnię kory i suszy ją na słońcu. Dobrze przygotowany podkład pod mastate jest miły w dotyku, giętki, ale bardzo wytrzymały.

  3. Formowanie i krojenie – płachty kory można kroić jak materiał, a po malowaniu zszywać poszczególne części, tworząc w ten sposób odzież w każdym stylu. Można też przycinać je do pożądanego kształtu i przeznaczyć na wyroby wystroju wnętrz.

  4. Malowanie – stosuje się tylko naturalne barwniki, pochodzące z rozmaitych części roślin. Guaymi malują trzema podstawowymi kolorami:

- jaskrawo żółtym, który uzyskuje się z gotowanego proszku z korzeni dzikiego imbiru;
- bordowym, pochodzącym z dzikiej winorośli (dostarczającej też włókien, z których Guaymi wyplatają m.in. piękne torby chacaras);
- czarnym.
 

Przeważnie, by uzyskać barwniki, miażdży się w drewnianych moździerzach części roślinne, powstałą pulpę zalewa się wodą i zostawia do naciągnięcia. Barwnik przechodzi wówczas do roztworu wodnego, który po zlaniu i odparowaniu nadmiaru wody daje przyzwoitej jakości farbę roślinną. Mastate maluje się albo bezpośrednio palcami, albo patyczkiem owiniętym w szpagat, albo kawałeczkiem chłonnej szmatki, co chwila maczając „przybory” malarskie w maleńkim pojemniczku z farbą. Bywa, że dla podkreślenia, poprawia się pewne linie czy kontury. Nie miesza się jednak kolorów. Dobrze spreparowana kora to świetny i chłonny podkład dla naturalnych farb roślinnych. I jeśli tylko została dobrze oczyszczona z niepotrzebnych włókien, nie różni się zasadniczo fakturą od samodziałowych tkanin.
 

Rozmaitości

 

Dawno temu tradycyjne mastate obfitowało w symbole, motywy roślinne i zwierzęce; czasem pojawiały się geometryczne esy – floresy, ale i one miały ukryte znaczenie. Współcześni twórcy malowanej kory sięgają do wzornictwa przodków, ale i unowocześniają style mastate. Można więc spotkać modele z mieszanką symboli religijnych: od chrześcijańskich krzyży, przez indiańskie symbole bóstw i tajemne znaki szamanów. Są też nowoczesne, w stylu, hm.. nazwijmy to etno – techno, gdzie ornamenty geometryczne przyprawiają o oczopląs, a kolory dobrano na zasadzie szalonego kontrastu. Są też i takie mastate, które do złudzenia przypominają fabrycznie drukowaną tkaninę w „łączkę”, albo nasuwają skojarzenia z buddyjskimi mandalami.

 

Dobór wzorów i kolorów to kwestia gustu, fantazji i czasem poczucia humoru twórcy malowanej kory. Niezmienne zostają tylko wyznaczniki jakości: pierwszorzędne mastate jest delikatne, ale mocne. Kolor kory zależy od gatunku drzewa, z którego pochodzi: oscyluje między złamaną bielą a ciemnym brązowym.

 

Mastate to bez wątpienia piękne rękodzieło. Szkoda tylko, że nie nadaje się do prania w pralce...


 
SzczyptaSwiata.info, Powered by Joomla!; Joomla templates by SG web hosting
Valid XHTML and CSS. SEO by Artio