|
Pójść z torbami i być szczęśliwym...? Tylko, gdy nosisz parfleche. Cały dobytek w malowanej torbie! Jesteś wówczas wolny jak ptak. To lepsze niż caravaning.
Wędrówki ludów
Szanujący tradycję Indianin powiedziałby pewnie: gdzie moja torba, tam mój dom.
Od wieków bowiem rdzenni mieszkańcy Ameryki wykonywali skórzane, pojemne torby, w których nosili żywność, odzież, ekwipunek wojenny, bukłaki z wodą i upolowaną zwierzynę. Torby służyły też jako przenośne spiżarnie: przechowywano w nich suszone mięso, owoce, orzechy, mąkę i inne produkty żywnościowe.
Ze względu na to, że Indianie zawsze byli mobilnymi ludźmi, ich spiżarnie musiały być równie „mobilne”. Wieleset kilometrów wędrówki po Wielkich Równinach w poszukiwaniu lepszych terenów do polowania i miejsc na siedziby, wymuszało na Indianach opracowanie sposobu transportowania i przechowywania żywności, odzieży, osprzętu i innych przedmiotów. Torby - pojemne, łatwe do utrzymania w czystości, z naturalnego surowca jakim jest skóra zwierzęca – okazały się idealnym rozwiązaniem.
Parfleche początkowo nie nazywały się „parfleche” (wymawiaj jako „parflesz”). Były to po prostu torby. Nazwę „parfleche” wprowadzili francuscy handlarze skórami zwierząt, zlepiając dwa słowa: „parer” oraz „fléche”, i tak powstało parfleche, czyli coś, co chroni przed strzałami. Konkretnie torba, ponieważ twarda skóra parfleche skutecznie ochraniała przed zranieniem pociskiem.
Twardo, naturalnie
Parfleche to torba z niewyprawionej skóry. Mocnej, sztywnej i niepodatnej na uszkodzenia. Kształty toreb były różne – często kopertowe, czasem cylindryczne, wiązane jak worki, lub prostokątne – noszone na pasku jak żołnierski chlebak. Kopertowe torby były łączone w pary i zarzucane na grzbiety koni. (Przypomnij sobie jakikolwiek film o Dzikim Zachodzie i kowbojach – ich konie zawsze miały przytroczone pojemne torby – robiono je na wzór indiańskich parfleche właśnie.) Oprócz zwykłych modeli tych toreb istniały pzrfleche wyjątkowe, a nawet magiczne – oba rodzaje były zazwyczaj własnością plemiennego szamana. W torbie wyjątkowej przechowywano medykamenty albo tytoń, a w magicznej – wszystko, co mogło pomóc szamanowi w nawiązaniu kontaktu z bóstwami i rezydentami z Krainy Wiecznych Łowów.
Indianie od wieków wykonują również torby z miękkiej, garbowanej skóry, ale to nie parfleche. Torby z miękkiej skóry to tzw. pouches.
Jak powstaje parfleche?
Wzorzyste DNA
Ozdabianiem toreb zajmują się głównie kobiety. Parfleche przeważnie jest malowane farbami, ale bywa też obszywane koralikami, zdobione rzemykami, a niektórzy tworzą wzór nacinając albo zeskrobując wierzchnią warstwę skóry. Niegdysiejsze barwniki pozyskiwano z roślin, zwierząt, minerałów. Rozcierano surowiec w moździerzu kamiennym, gotowano w wodzie, albo ekstrahowano tłuszczem. Obecnie skórę maluje się farbami syntetycznymi – dostępna jest szeroka paleta barw, więc i nowoczesne parfleche są kolorowe jak tęcza. Tradycyjne torby zdobiono w barwach inspirowanych naturą.
Wzory na parfleche bywają rozmaite: od motywów występujących w naturze, przez geometryczne kształty, aż po szkice map. Torby z rozrysowanymi mapami nosili głównie traperzy i handlarze.
Stylów zdobienia parfleche jest mnóstwo – w zasadzie każda rodzina maluje torby według ustalonego wzorca. Po zdobieniu właśnie można szybko rozpoznać, skąd pochodzi parfleche, a nawet określić rodzinę Indian, która wykonała torbę. Parfleche bywają bowiem robione na prezenty dla najbliższych: dzieci, męża, narzeczonego...
Ze względu na to, iż są to wyjątkowo trwałe wyroby, przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Europejczycy darowali swoim spadkobiercom skrzynie z ubraniami, a Indianie – parfleche pełne suszonej żywności. Dlatego większość tych sztywnych toreb to niezwykle cenne pamiątki rodzinne, które towarzyszyły wielu pokoleniom w wędrówkach, wojnach i codzienności.
Indianie, którzy wykonują parfleche (przeważnie plemiona z Ameryki Północnej), rzadko kiedy zajmują się wytwarzaniem innego rodzaju rękodzieła. Nie wyplatają koszyków, nie rzeźbią, nie wypalają glinianych naczyń. Skupiają się na produkcji parfleche. Wykonanie jednej torby zajmuje przeważnie kilkanaście dni.
Oryginalne parfleche nie są tanie – za wysokiej jakości wyrób trzeba zapłacić nawet kilka tysięcy dolarów. Tańsze modele można nabyć już za paręset. Bywają też miniaturki parfleche – jak damskie torebki. Kosztują kilkadziesiąt dolarów.
Zrób sobie parfleche
Wykonanie jest genialnie proste. Wystarczy tylko kawał skóry (naturalnej albo syntetycznej), farby akrylowe, przybory biurowe, papier, rzemyki albo sznurówki, dziurkacz i chęć do pracy.
Robi się to tak:
-
Na papierze narysuj szablon parfleche – ma wyglądać jak rozklejona koperta: z 4 skrzydełkami otaczającymi prostokąt.
-
Odwzoruj szablon na skórze.
-
Pomaluj wykrój farbami – możesz ozdobić obie strony skóry.
-
Kiedy farby wyschną, dziurkaczem zrób po 2 dziurki na brzegu dłuższego boku każdego ze skrzydełek i przewlecz przez nie rzemyki albo sznurówki; po jednym rzemyku na skrzydełko.
-
Zegnij do środka koperty skrzydełka przylegające do dłuższych boków prostokąta i zesznuruj je ze sobą (jakbyś sznurował/a gorset). Tak samo zegnij i zesznuruj mniejsze skrzydełka koperty.
Jeśli chcesz, możesz dorobić do kopertowej torby pasek – przewlecz więc rzemyk przez zgięcie na dłuższym boku prostokąta i uchwyt masz gotowy.
Potem pochwal się znajomym i rodzinie swoim nowym, własnoręcznie zrobionym nabytkiem. I noś, noś, noś... Aż wreszcie przekaż swoim dzieciom, z poleceniem, by i one – jeśli parfleche, oczywiście przetrwa - przekazały je kolejnym pokoleniom. Jak długo trwać będzie wykonana przez ciebie torba, tak długo będziesz żyć w pamięci rodziny. Czy to prawda, sprawdzisz za sto lat, gdy z Krainy Wiecznych Łowów wybierzesz się w duchowe odwiedziny do krewnych. |