| Roślinne czarne perły, czyli nasiona choloque |
|
Mydlana opera w kulkach. O naszyjnikach, czarnych perłach do kąpieli, prania wełny i czyszczenia sreber rodowych. Prezentacja
Jeśli zajrzysz do naszego sklepu i w dziale biżuteria wyszukasz śliczne bransoletki lub naszyjniki, znajdziesz tam m. in. wyroby z nasion zwanych w Peru choloque, a na całym świecie określanych jako roślinne czarne perły. Bo też jak piękne perły wyglądają: błyszczące, czarne, okrągłe lub owalne ziarenka. Nasionka tropikalnego drzewa, które w swoim „botanicznym dowodzie tożsamości” ma wpis: Sapindus saponaria. Polakom znane jest jako mydleniec właściwy albo zapian. Inne nacje zwą je bardziej lub mniej egzotycznie: soapbark, soap tree, cholo, chuchu, amole, michú, sotobu, para para, bwa savon. Mydlany zapian
Zapian należy do rodziny mydleńcowatych, która znana jest z tego, iż z różnych części roślin (a głównie z owoców i liści) można uzyskać świetnie pieniące się naturalne saponiny, niegdyś na szeroką skalę stosowane zamiast mydła. Mydleniec najwięcej saponin ma w mięsistych, brązowo - pomarańczowych owocach, należących do pestkowców. W środku każdego owocu znajduje się ciemne nasienie – choloque, roślinna czarna perła. Zanim jednak nasienie powstanie, zapian musi zakwitnąć – robi to przy końcu wiosny, wytwarzając kiście malutkich, białawych kwiatów i roztaczając wokół siebie aromatyczną woń. Tym zapachem zwabia setki owadów, które zapylają niewielkie, zazwyczaj obupłciowe kwiaty i wśród pierzastych liści zaczynają się pojawiać zawiązki pomarańczowych owoców. Liście mydleńca złożone są z kilkunastu małych, sierpowatych listków, które przeważnie zwisają w dół i dzięki temu bez problemu spadają z nich kropelki deszczu, nie zatrzymując się dłużej na zielonej powierzchni. Jest to o tyle ważne zjawisko, ponieważ zapiany rosną w rejonach tropików obu Ameryk i Afryki, gdzie wilgoci w lasach deszczowych jest czasem aż nadto. Mydleńce uwielbiają pełne słońce – w takich warunkach rosną najintensywniej i mogą czasem osiągać całkiem pokaźne rozmiary, np. ponad 20 metrów wysokości. Do pełni szczęścia potrzebują jeszcze dobrze zdrenowanego podłoża, umiarkowanie wilgotnego, ale bez zalegającej dłużej wody. Kiedy zapiany dopadnie susza, radzą sobie z nią całkiem nieźle. Podobnie zresztą, jak dobrze tolerują nasycony solami morski aerosol. Kiedy nasiona są już dojrzałe, owoce zmieniają kolor na ciemnobrązowy. Nasiona rozsiewane są przez wiatr, ponieważ nie gustują w ich „mydlanym” smaku żadne zwierzęta. Zanim jednak wyrośnie młody zapian, nasionko leży w ziemi i w chłodzie przez ok. 3 miesiące. Dopiero potem zaczyna kiełkować. Czarne perły i saponiny
Mydleniec to bardzo pożyteczna roślina. I to z kilku powodów. Po pierwsze: dostarcza saponin, a te z kolei człowiek wykorzystuje do celów higieniczno – czyszczących. Z owoców zapianu wytwarza się mydła do ciała, szampony do włosów, toniki i środki piorące – głównie do wełny, jedwabiu i innych delikatnych tkanin. Zapianowe saponiny nie tylko piorą te tkaniny, ale i pielęgnują delikatne włókna, dzięki czemu wełna i jedwab nabierają miękkości, połysku i naturalnego wyglądu. Podobnie rzecz ma się z włosami: po umyciu są jedwabiście miękkie i lśniące. Saponiny doskonale czyszczą srebrną i złotą biżuterię – od wieków w Ameryce Południowej wyroby z metali i kamieni szlachetnych myje się w tych naturalnych środkach czyszczących. Po drugie: z twardych nasion, zwanych roślinnymi czarnymi perłami, wyrabia się przepiękną biżuterię. Wierci się w nich na wylot dziurki i przewleka przez nie, zazwyczaj naturalne, sznurki. Z choloque powstają wspaniałe naszyjniki, bransoletki, kolczyki; tymi czarnymi perłami bywają zdobione torebki, paski, czapki. Naszywa się je na różne szkatułki i zdobi nimi wiele przedmiotów sztuki użytkowej i wystroju wnętrz. Biżuteryjne cudeńka z nasion choloque najczęściej powstają w Ameryce Środkowej i Południowej – tradycja tego rzemiosła sięga na wspomnianych terenach wielu tysięcy lat. Po trzecie: zapian ma szerokie zastosowanie medyczne. Pomocny w artretyzmie, epilepsji, reumatyzmie, świetny jako środek wykrztuśny i przeciwbiegunkowy. Ekstrakty z mydleńca podaje się chorym na wrzody żołądka, przy zaćmie; pomagają w ukąszeniach węży i przy astmie. Zapian trzeba jednak stosować tylko pod okiem doświadczonego zielarza, ponieważ specyfiki nieodpowiednio dawkowane i przygotowane są trujące. Drewno mydleńca to znany od wieków dobry materiał na opał, a jego śliczne nasionka służą również jak pionki w grze, którą znano już tysiące lat temu, a zwaną mancala. Pojedyncze drzewo zapianu dostarcza rocznie kilkuset kilogramów owalnych owoców. Owoce są drylowane, pestki sortowane i sprzedawane na wagę wytwórcom biżuterii, a miąższ sprzedaje się hurtowo wytwórniom mydeł, lub oferuje na sztuki drobnym odbiorcom. Doświadczeni użytkownicy mydleńca twierdzą, że na jedną kąpiel wystarcza kilka sztuk owoców. Ciało jest po takim zabiegu aksamitne w dotyku. No, cóż, chyba warto wypróbować... A po kąpieli założyć biżuterię z nasion choloque. |



















